sobota, 14 maja 2011

POLSKO WOŁAM DO CIEBIE DZISIAJ W IMIENIU JEZUSA CHRYSTUSA- PRZEBUDŻ SIĘ!!

Polsko - Narodzie wybrany , święty , Bogu na własność przeznaczony-szczepie Niebiański. Gdzie jesteś???Narodzie !!! Ty , który jak Atlantyda zaginąłeś w Oceanie kłamstwa !!! Ty , który jak Papuga , naśladujesz głosy wszystkich narodów , a swój zatraciłeś ...Obudź się wreszcie i znowu świętością swą zatriumfuj nad bezbożnym światem. Ty , który niegdyś zakorzeniłeś się w Ewangelii Chrystusowej , a teraz odciąłeś od niej swoje korzenie ...na nowo wrośnij  w kulturę chrześcijańską. Potrzebujemy cię Polsko ! Byłaś dawniej jak Gwiazda ...oświetlająca swą odwagą , wiarą i miłością czarne niebo dusz ludzkich...Polsko!!! Ty upokorzona , wyśmiana ,na mapach zapomniana ,w niewole oddana , krwią niewinną zbrukana ...pokazałaś , że Maluczki  w Rękach Bożych spoczywający wbrew nadziei potrafi zwyciężyć. Polsko, której tarczą była wiara !!! Gdzie jesteś...???Szukam Cię , lecz nie mogę znaleźć.  Polsko , matko moja która zrodziłaś tyle świętych synów i córek... co się z Tobą stało...czy Ty potrafisz już tylko rodzić grzeszników??? Polsko Ty , której barwy wytrysnęły z Najświętszego Serca Zbawiciela na tą ziemię  ...Polsko Ty , która przyodziałaś barwy Bożego Miłosierdzia -biel i czerwień...gdzie Twoja miłość!!!??? Polsko , Ty , której synowie dawniej żebrali wolności u Boga...gdzie Twoja tożsamość. Jesteś , kraju mego dzieciństwa... lecz tak jakby Cię nie było! Pozostały po Twojej dawnej gorliwości jedynie kapliczki przydrożne , krzyże cmentarne i stare Kościoły. Gdzie Twoja wolność ...Twoja niepodległość , o którą tak długo walczyłaś...??? Tonie w grzechu głupoty teraz , chcąc być jak inne narody ...lecz nie JEST. Polsko, narodzie mój ukochany...wznieś swe Serce na nowo do Pana , padnij znowu na kolana i pokaż jak potrafisz zwyciężać w wierze i miłości . Pokaż innym krajom obraz Bożego wzoru . Udowodnij , że Jesteś tym Orłem szybującym w przestworzach , któremu z głowy korona nie spadła!!! Pokaż , że dzierżysz w Ręku Berło wiary w Syna Bożego i tym berłem potrafisz władać. Polsko , Ty , która kroczyłaś odwiecznie drogą Krzyża , tracąc przy tym tak wiele krwi ...czy te krople , które wylałaś mają być zmarnowane??? Otrząśnij się z tego otumanienia chęci bycia jak wszyscy. Ty zawsze pozostaniesz inna!!! Polsko najmniejsza , lecz umiłowana przez Boga . Ty jesteś Wybrana na wieki. Okryta Szatą Królewską , Kapłańską . Ofiaro Miłości!!! Przecież stać Cię na więcej !Dlaczego leżysz w przeciętności , dlaczego tarzasz się  w prochu ziemi , poddajesz Wężowi!!?? Nakładasz sobie na nowo kajdany grzechu , łańcuchy więzienne , niegdyś z Ciebie zdarte ...Czyż nie chcesz pozostać oswobodzona Bożym wybraniem??? Ojczyzno ! Dlaczego pędzisz do paszczy piekielnych,  podczas gdy kierunkiem Twym jest Nowa Jerozolima -Miasto Święte, Miasto zwyciężonych i umiłowanych. Odpowiedz mi , ponieważ tak trudno jest mi Ciebie zrozumieć. Amen

Polsko !!! Bądź jak Świeca , która sama się spala by innym przyświecać. Celuj w Księżyc , bo nawet gdy nie trafisz , znajdziesz się między gwiazdami. 

"Zbyt wielka jest danina krwi , bólu , łez i poniewierki złożona u stóp Chrystusa , by nie powróciła od Boga jako dar prawdziwej wolności , sprawiedliwości i miłości . By nie doprowadziła do Zmartwychwstania Ojczyzny. Jak to miało miejsce w roku 1918, gdy zdawało się , że jest to niemożliwe , aby trzy mocarstwa zaborcze naraz zostały pokonane . Po ludzku niemożliwe , ale Bóg pokazał , że u Boga wszystko jest możliwe.  
                                                                                  [ks. Jerzy Popiełuszko]

WALKA O WOLNOŚĆ NARODU - A CO TERAZ POLSKO Z TOBĄ ??

Jan II Kazimierz.jpgPanującemu od 1648 r. Janowi Kazimierzowi wydawało się, że kraj znajduje się na krawędzi zagłady. Przeżywający załamanie nerwowe monarcha myślał o zrzeczeniu się korony, a nawet o kapitulacji. I całkiem możliwe, że tak by właśnie postąpił, gdyby nie odparcie oblężenia Jasnej Góry.
Skłonność Jana Kazimierza do publicznych gestów wraz z jego rzeczywistą religijnością sprawiała, że bardzo lubił on składać publiczne śluby i wyrażać skruchę. Jednocześnie jednak był on człowiekiem inteligentnym i odważnym, potrafiącym wiele zdziałać, jeśli tylko miał odpowiedni przypływ energii. Taki właśnie okres przypływu energii nastąpił u niego zimą i wiosną 1656 r., kiedy to Jan Kazimierz przedostał się do jednego z kilku największych miast polskich niezajętych przez wroga – do Lwowa.
Wkrótce po złożeniu przez Jana Kazimierza ślubów lwowskich, karta wojny zaczęła obracać się przeciwko Szwedom, a na korzyść Polski. Do Lwowa nadeszła wiadomość o zwycięstwie Stefana Czarnieckiego nad Wartą, stopniowo odbijano z rąk wroga kolejne ziemie. Sukcesy w walce z wrogiem powszechnie kojarzono z wstawiennictwem Matki Bożej, mającym miejsce za sprawą obrony Jasnej Góry i ślubów lwowskich Jana Kazimierza.
Wreszcie, w 1660 r. cały kraj był wolny.

WOLNOŚĆ SŁOWEM PISANA - Jan Paweł II, syn Narodu Polskiego, stał się naszym orędownikiem u Boga Deo Gratias!

W "Dzienniczku" Siostra Faustyna napisała: "Kiedy się dowiedziałam, że mam jechać na probację, radość mi zabiła w sercu na widok tak niepojętej łaski, jaką jest ślub wieczny. Poszłam przed Najświętszy Sakrament, a kiedy zatonęłam w modlitwie dziękczynnej, usłyszałam w duszy te słowa: Dziecię moje, tyś rozkoszą moją, tyś ochłodą dla mojego serca. Udzielam ci tyle łask, ile udźwignąć zdołasz. Ile razy chcesz mi sprawić radość, to mów światu o moim wielkim i niezgłębionym miłosierdziu" ("Dzienniczek" 164).
W Płocku 7 czerwca 1991 r. Jan Paweł II powiedział: "...trzeba pamiętać o Siostrze Faustynie. Posłannictwo Miłosierdzia Bożego miało swój czas. Był to czas straszliwej II wojny światowej, straszliwej pod wielu względami, była to jakaś ostateczna eskalacja zła na naszym kontynencie. Na ten czas Bóg przygotował posłannictwo Bożego Miłosierdzia, którego świadkiem, rzecznikiem stała się ta prosta córka polskiej ziemi.
W Krakowie-Łagiewnikach 7 czerwca 1997 r. Ojciec Święty powiedział: "Dziękuję Opatrzności Bożej, że dane mi było osobiście przyczynić się do wypełnienia woli Chrystusa przez ustanowienie Święta Miłosierdzia Bożego. Tu, przy relikwiach świętej Faustyny Kowalskiej, dziękuję też za dar jej beatyfikacji. Nieustannie proszę Boga o miłosierdzie dla nas i świata całego". 
Papież Jan Paweł II wyznał, że Miłosierdzie kształtowało jego pontyfikat. Nie można zapominać, że odchodził do Domu Ojca w wigilię II Niedzieli Wielkanocnej, w dniu, który ustanowił jako Święto Miłosierdzia Bożego. Czyż Papież, umierając w tym właśnie dniu, nie uczynił miłosierdzia swoim prawdziwym testamentem? Czyż przez sam fakt umierania, bardziej wymowny niż jakiekolwiek słowo, nie mówi on uczniom Jezusa i światu o miłosierdziu Ojca?
"Orędzie miłosierdzia Bożego zawsze było mi bliskie", mówił słowem i życiem swoim Jan Paweł II. Historia jakby wpisała je w tragiczne doświadczenie II wojny światowej. W tych trudnych latach było ono szczególnym oparciem i niewyczerpanym źródłem nadziei nie tylko dla krakowian, ale dla całego Narodu. 
W Krakowie-Łagiewnikach 17 sierpnia 2002 r., zanim Papież zawierzył świat Miłosierdziu Bożemu, do zgromadzonych pielgrzymów powiedział: "Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego miłosierdzia! Na wszystkich kontynentach z głębin ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie o miłosierdzie. Tam, gdzie panuje nienawiść, chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba łaski miłosierdzia, która koi ludzkie umysły i serca, i rodzi pokój".
Pochylony, cierpiący, ale promieniujący pokojem i nadzieją, zmęczonym głosem prosił pielgrzymów z całego świata: "Bądźcie świadkami miłosierdzia!". 1 maja, w Święto Miłosierdzia Bożego, Jan Paweł II będzie ogłoszony przez Papieża Benedykta XVI błogosławionym orędownikiem naszym. Przedziwna jest Boża reżyseria, jak zawsze pełna światła i nadziei.

CAŁE ŻYCIE WAS SZUKAŁEM... błogosławiony Jan Paweł II

14 MAJA  Apel Jasnogórski
Młodzi już nie wiedzą,
skąd to się wzięło
i co to znaczy - Apel Jasnogórski.

Lata pięćdziesiąte tamtego stulecia
to szalejący reżim stalinowski.
Religię wyrzucono ze szkół,
procesy księży, biskupów,
aresztowany Prymas
Stefan Wyszyński
za kazanie u Świętej Anny w Warszawie.
Powiedział wtedy:
Non possumus! Dalej nie możemy!

Zbliżało się tysiąclecie chrztu Polski,
zbliżał się rok 1966,
a u nas ani wodza, ani kapłana,
ani proroka.
Kto nas przygotuje na wielkie
Millenium Chrztu Polski?
Oczy wszystkich zwróciły się
na Matkę Bożą Częstochowską.
Przecież Ona jest dana
ku obronie naszego Narodu.

Prymas Stefan Wyszyński
przygotował program Wielkiej Nowenny.
Przez dziewięć lat Naród ma przeżyć
wielkie rekolekcje wobec obrazu
Matki Boskiej Jasnogórskiej,
która nawiedzi każdą diecezję,
każdą parafię i każdą rodzinę,
a Naród cały o godzinie
dwudziestej pierwszej stanie
do Apelu i będzie się modlił:
Maryjo, Królowo Polski,
jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!
Biskupi zaś, gdziekolwiek będą,
będą błogosławić Polakom
w kraju i za granicą.

To był wielki zryw, wielkie poruszenie
i wielkie przeżycie, bo tak
Matka Boża przypomniała nam,
kim jesteśmy, przypomniała nam
wiarę, modlitwę i obudziła sumienia.

To wszystko przeżywał Karol Wojtyła
jako kapłan, jako biskup,
a gdy pielgrzymował na Jasną Górę
jako Papież, umiał modlić się 
modlitwą Apelu Jasnogórskiego.

Do młodych mówił tak:
Tu trzeba przychodzić
i przystawiać ucho,
jak bije serce Matki...

Jestem - to imię Boga...
Przybyliście tutaj, aby odnaleźć
i potwierdzić to własne ludzkie
jestem - wobec Boga.
Patrzycie na Krzyż, w którym
Boże Jestem znaczy Miłość.

Pamiętam.
Wielkich dzieł Boga nie zapominajcie! 
Nie zapominajcie Krzyża, Odkupienia,
Eucharystii i Pięćdziesiątnicy...
Człowiek trwa przy Bogu,
gdy pamięta.

Czuwam.
Czuwajcie i módlcie się,
abyście nie ulegli pokusie.
Czuwam to znaczy staram się
być człowiekiem sumienia.
Czuwam to znaczy dostrzegam
drugiego, to znaczy
międzyludzka solidarność.

Usnęliśmy.
Naród nie staje do Apelu.
Biskupi zapomnieli błogosławić.

Ojcze Błogosławiony!
Obudź nas o dwudziestej pierwszej 
trzydzieści siedem!

piątek, 13 maja 2011

ZDJĘCIA Z KATASTROFY RZĄDOWEGO SAMOLOTU TU 154 w 2010 r pod Smoleńskiem - ile w tym prawdy??. zaznacz swą obecność, napisz



fot. M. Borawski


fot. Reuters


fot. NTV.ru


fot. NTV.ru


fot. M. Borawski


fot. Reuters


fot. M. Borawski


fot. NTV.ru


fot. M. Borawski


fot. M. Borawski


fot. M. Borawski


fot. Reuters


fot. Reuters


fot. Reuters


rys. A. Byszuk

ŻYLICZ - Nie wiemy, dlaczego nie zamknięto lotniska - Te zasadnicze pytania zdominowały wczorajsze posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku.

Te zasadnicze pytania zdominowały wczorajsze posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku.
Na pytania odpowiadał prof. Marek Żylicz, ekspert w dziedzinie międzynarodowego prawa lotniczego i członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Jego zdaniem, zastosowanie aneksu 13 było rozwiązaniem najlepszym z możliwych.
- Gdyby nie zastosowanie aneksu 13, bylibyśmy skazani tylko i wyłącznie na łaskę i niełaskę Rosjan, którzy z racji suwerenności terytorialnej decydowaliby o tym, w jakim trybie odbywałyby się badania w Rosji. To właśnie aneks 13 szczegółowo określa uprawnienia akredytowanego przedstawiciela państwa, gdzie zarejestrowany jest samolot, w tym wypadku Polski. To, że MAK nie wykonał tych postanowień i nie dopuścił nas do niektórych dowodów - nielicznych, ale istotnych - a później nie skonsultował z nami treści raportu, to jest tylko naruszenie tego, na co obie strony się zgodziły i co stanowi porozumienie międzynarodowe obowiązujące między obiema stronami. Zapisy aneksu dawały Polsce m.in. prawo przesłuchiwania i wnioskowania o powołanie świadków. Nie wiem, co by można wynegocjować. W "Państwie i Prawie" wyraźnie zaznaczyłem, że nie było na to czasu - mówił prof. Żylicz. Podczas trwającej ponad trzy i pół godziny burzliwej dyskusji profesor próbował przekonać posłów oraz przybyłych członków rodzin ofiar smoleńskich i ich pełnomocników, że zastosowanie aneksu 13 było i jest rozwiązaniem najlepszym z możliwych. - Podjęto decyzję pragmatyczną, przyjmując powszechnie stosowany i wypróbowany reżim, pozostawiający badania państwu miejsca katastrofy, mającemu na miejscu odpowiednie środki, z zapewnieniem pełnego udziału przedstawicieli państwa rejestracji statku powietrznego w tych badaniach. W ten sposób wypełniona została luka w prawie międzynarodowym w odniesieniu do statku powietrznego państwowego, wyłączonego w zasadzie spod rządów konwencji chicagowskiej, niebędącego statkiem powietrznym wojskowym w ścisłym znaczeniu wobec wykonywania niewojskowych zadań. Aneks 13 zapewniał nam dostęp do wszystkich materiałów i dowodów - podkreślał Żylicz. - Tyle że istnieje memorandum z 31 maja ubiegłego roku podpisane przez ministra Jerzego Millera ze stroną rosyjską, legalizujące zawłaszczenie czarnych skrzynek oraz wraku samolotu przez Rosjan - ripostował przewodniczący zespołu Antoni Macierewicz. - Rezygnacja z procedowania z obowiązującego porozumienia 1993 roku sprawiła, że strona polska ma teraz gigantyczne problemy z wykazaniem odpowiedzialności Rosjan w związku z nieprzekazaniem nam wielu istotnych danych, w tym m.in. danych meteorologicznych. Początkowo obie strony prowadziły działania na podstawie umowy z 1993 roku. Zgodę na to wyraził prezydent Dmitrij Miedwiediew w pierwszej depeszy przesłanej do premiera Tuska jeszcze 10 kwietnia. Pisał tam, że Rosja będzie prowadzić postępowanie wyjaśniające wspólnie z Polską. Tak dokładnie stanowi art. 11 umowy z 1993 roku - oceniał poseł. Jak zaznaczył, była to po prostu realizacja obowiązującego prawa. - W związku z tym do Smoleńska udała się polska komisja kierowana przez płk. Mirosława Grochowskiego, która podjęła natychmiast współpracę z analogiczną komisją rosyjską kierowaną przez gen. Siergieja Bajetowa. Współpraca była znakomita i większość materiałów, którymi dziś dysponujemy, to owoc współdziałania z tamtego okresu. Właśnie wtedy płk Grochowski uzyskał od gen. Bajetowa tak istotne dla badania sprawy zapisy rozmów kontrolerów z wieży w Smoleńsku - zaznaczył Macierewicz.

Kto zgodził się na aneks 13?

Dziś jest 13 dzień maja, a dzień ten przypomina nam zamach na życie Ojca Świętego. Dlaczego? Przez posługę Ojca Świętego odmieniało się oblicze ziemi. Runął mur berliński, runęła żelazna kurtyna, walił się komunizm, znikały totalitaryzmy. U bezbożnych przerażenie. A kto temu winien? Ten biały człowiek z Watykanu. Więc co? No, proste - zabić go! To nie takie proste. Musiała być uruchomiona cała mafia międzynarodowa. Świat się nie dowie, kto chciał zabić Papieża. Ali Agca to tylko najemnik. Jedno tylko ma pytanie - dlaczego On żyje? Plac Świętego Piotra, 13 maja 1981 r., audiencja generalna, oklaski, przejeżdża Papież, las wyciągniętych rąk, oklaski, śpiewy... Nagle strzał, zerwały się w niebo gołębie. Cisza, krzyk, zabili go, płacz, modlitwa, karetki, klinika Gemelli, świat zamarł. A potem wszystko stało się inaczej. Ojciec Święty tak się modlił na Jasnej Górze, w 1983 roku: Jeszcze jedno. W dniu 13 maja minęło 2 lata od tego popołudnia, kiedy ocaliłaś mi życie. Było to na placu Świętego Piotra. Tam w czasie audiencji generalnej został wymierzony we mnie strzał, który miał mnie pozbawić żys. bp Józef Zawitkowski

CAŁE ŻYCIE WAS SZUKAŁEM... błogosławiony Jan Paweł II - Przez cały maj zapraszamy na codzienne rozważania ks. bp. Józefa Zawitkowskiego związane z beatyfikacją Jana Pawła II art.Nasz Dziennik

13 maja
Zabić Papieża


Muszę przypomnieć Czytającym,
że dziś jest 13 dzień maja,
a dzień ten przypomina nam
zamach na życie Ojca Świętego.
Dlaczego?

Przez posługę Ojca Świętego
odmieniało się oblicze ziemi.
Runął mur berliński,
runęła żelazna kurtyna,
walił się komunizm,
znikały totalitaryzmy.
U bezbożnych przerażenie.
A kto temu winien?
Ten biały człowiek z Watykanu.
Więc co? No, proste - zabić go!

To nie takie proste.
Musiała być uruchomiona
cała mafia międzynarodowa. 
Świat się nie dowie,
kto chciał zabić Papieża.
Ali Agca to tylko najemnik.
Jedno tylko ma pytanie
- dlaczego On żyje?

Plac Świętego Piotra,
13 maja 1981 r.,
audiencja generalna,
oklaski, przejeżdża Papież,
las wyciągniętych rąk,
oklaski, śpiewy...

Nagle strzał,
zerwały się w niebo gołębie.
Cisza,
krzyk,
zabili go,
płacz,
modlitwa,
karetki, 
klinika Gemelli,
świat zamarł.

A potem wszystko stało się inaczej.
Ojciec Święty tak się modlił
na Jasnej Górze, w 1983 roku:

Jeszcze jedno.
W dniu 13 maja minęło 2 lata
od tego popołudnia,
kiedy ocaliłaś mi życie.
Było to na placu Świętego Piotra.
Tam w czasie audiencji generalnej
został wymierzony we mnie strzał,
który miał mnie pozbawić życia.
Zeszłego roku w dniu 13 maja
byłem w Fatimie,
aby dziękować i zawierzać.

A Matka Boska z Krzeptówek
zobaczyła w Morskim Oku
zakrwawiony pierścień Rybaka.
Wyjęła, 
otarła 
i ocaliła.

Przestrzelony pas Ojca Świętego
jest przy Matce Bożej na Jasnej Górze,
a kościół na Krzeptówkach
głosi dziękczynienie za ocalenie życia
Ojca Świętego Jana Pawła II.
Świętej pamięci ksiądz Drozdek
nad tym czuwa.

Ojcze błogosławiony,
przecież Ty jesteś Męczennik,
przelałeś krew.
No właśnie.


DWAJ PRZYJACIELE, KTÓRZY ZMIENILI HISTORIĘ - Ojciec Święty Jan Paweł II i prezydent Ronald Reagan wspólnie zaangażowali się, by wysłać komunizm "na śmietnik historii". I zrobili to. Bóg uratował ich w zamachach przeprowadzonych na ich życie, by mogli dalej prowadzić swoją misję

Ojciec Święty Jan Paweł II i Ronald Reagan są uznawani za najważniejsze osoby, które przyczyniły się do wyzwolenia spod komunizmu krajów Europy Środkowo-Wschodniej z Rosją na czele. Jaka, Pana zdaniem, była rola Papieża Polaka w tym procesie?
- Bardzo duża. Proszę tylko spytać byłych rosyjskich komunistów - potwierdzą to... Jan Paweł II był pierwszym od 455 lat niepochodzącym z Włoch Papieżem i pierwszym słowiańskim Następcą św. Piotra, a także przedstawicielem jedynego Narodu, który mógł wstrząsnąć całym blokiem komunistycznym. Gdy w 1979 r. Jan Paweł II przyjechał z pielgrzymką do Polski i powiedział rodakom: "Nie lękajcie się", sowieccy przywódcy przestraszyli się... Wręcz odruchowo, jak demon uciekający przed krucyfiksem, zrozumieli, że ten święty człowiek i jego duchowa siła są śmiertelnym zagrożeniem dla zła, które utrwalali poprzez komunizm.
Oczywiście Ronald Reagan również to rozumiał. Mocno stanął przy Papieżu, przy Polsce, a także przy krzyżu, sprzeciwiając się Kremlowi, sowieckiemu systemowi, który słusznie i odważnie określił jako "zło".

Wielu autorów zwraca uwagę, że w pewnym sensie prezydent Reagan współpracował z błogosławionym Janem Pawłem II przy demontażu systemu komunistycznego. Podziela Pan tę opinię?
- Oczywiście. Ronald Reagan i Papież Jan Paweł II zwierzali się sobie podczas prywatnej wizyty prezydenta USA w Watykanie w czerwcu 1982 r. - obaj stwierdzili wtedy, iż Bóg uratował ich w zamachach przeprowadzonych na ich życie, by mogli dalej prowadzić swoją misję. Obaj określili, że zawiera się w niej przede wszystkim uderzenie w samo centrum prawdziwego "imperium zła" - mającego kwaterę główną w Moskwie, siedzibie ideologii odpowiedzialnej za śmierć ponad 100 mln ludzi w okresie od 1917 do 1989 roku. Zarówno Reagan, jak i Jan Paweł II zdecydowali się współpracować, aby osiągnąć powyższy cel.

W jakich obszarach Ojciec Święty i prezydent USA współdziałali ze sobą, by ten cel został zrealizowany?
- Współpraca dotyczyła zarówno moralnego, politycznego, jak i dyplomatycznego wsparcia takich grup jak "Solidarność" oraz dzielenia się informacjami i opiniami na temat sowieckiego zagrożenia. W tej ostatniej dziedzinie np. administracja Reagana, zwłaszcza Bill Casey [William J. Casey, szef Centralnej Agencji Wywiadowczej USA w latach 1981-1987 - red.], wymieniała z Janem Pawłem II i przedstawicielami Stolicy Apostolskiej najbardziej szczegółowe informacje, kreśląc obraz świata z perspektywy wręcz satelity. Aby wymieniać się wiadomościami, Bill Clark [William P. Clark jr., szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego w czasie prezydentury Reagana - red.] stale spotykał się w Waszyngtonie z ks. kard. Pio Laghim [najpierw delegatem, a potem nuncjuszem apostolskim w USA - red.]. Współpracowali oni jako nieoficjalni łącznicy między prezydentem Reaganem i Ojcem Świętym. Jestem biografem Billa Clarka i mam informacje na ten temat z pierwszej ręki. Clark dzwonił do Caseya, mówiąc: "Myślę, że czas na cappuccino". To był ich "zakodowany język", którym wyrażali potrzebę spotkania z ks. kard. Pio Laghim. Niestety, Clark nie robił notatek z tych rozmów, uważając, że tak będzie lepiej. W najlepszym wypadku, zdając prezydentowi relację z tych spotkań, kreślił kilka znaków na serwetce, używając ich do zobrazowania wyników rozmów z ks. kard. Laghim.
Według moich szacunków, administracja Reagana przekazała w latach 80., w formie bezpośredniego wsparcia dla "Solidarności", ok. 50 mln USD. Bardzo ważne było także autoryzowanie przez administrację Reagana w maju 1982 r. NSDD-32 - tajnej dyrektywy (niedawno ujawnionej), która dawała zielone światło oraz instrukcje dotyczące udzielania szczególnego wsparcia "Solidarności" [wśród wielu innych planowanych działań mających na celu walkę ze Związkiem Sowieckim - red.].

OFICER BOR W DWÓCH MIEJSCACH NARAZ - Co robili funkcjonariusze BOR na Siewiernym, zakonspirowani pod pseudonimami art. red.Marcin Austyn

fot. M. Borawski
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przekazała wojskowej prokuraturze informację o tym, że 10 kwietnia 2010 roku w chwili katastrofy samolotu Tu-154M na płycie lotniska Siewiernyj było trzech funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Agencja posłużyła się pseudonimami, a przekazane dane mówiły m.in. o tym, że jeden z oficerów BOR był równocześnie w Katyniu i na płycie lotniska. Wskazano też na obecność funkcjonariusza, który tego dnia w ogóle nie brał udziału w zabezpieczeniu wizyty Lecha Kaczyńskiego. Pytana o sprawę prokuratura potwierdziła, że ABW przekazała śledczym listę osób oczekujących na lotnisku na przylot delegacji, ale zawierała ona dane personalne, w tym piastowane stanowiska, a wykaz nie obejmował pseudonimów.

Według informacji, do których dotarł "Nasz Dziennik", dane dotyczące składu funkcjonariuszy BOR, którzy 10 kwietnia 2010 r. mieli oczekiwać na przylot samolotu Tu-154M na płycie lotniska Siewiernyj, w lipcu ubiegłego roku ABW przekazała Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Agencja miała wskazać na pseudonimy trzech oficerów BOR, jak: "Decyk", "Szakal" i "Ciotka", a także kierowcę. Tego rodzaju ustalenia pozostawały w sprzeczności z informacjami przekazywanymi przez wojskową prokuraturę, która najpierw utrzymywała, że na płycie lotniska nie było funkcjonariuszy BOR, a następnie mówiła o dwóch pełniących służbę oficerach oddelegowanych do wykonywania czynności w Ambasadzie RP w Moskwie oraz kierowcy ambasadora.
Ustalenia ABW są o tyle dziwne, że wskazują na obecność jednego z funkcjonariuszy w dwóch miejscach w tym samym czasie. Jak udało nam się potwierdzić, wymieniany wśród pełniących służbę na płycie lotniska C. to pseudonim funkcjonariusza BOR Cezarego Kąkolewskiego, który 10 kwietnia 2010 r. był w Katyniu. Jak wyjaśnił w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" mjr Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR, z pozostałej wymienionej dwójki funkcjonariuszy jeden nie został określony pseudonimem, a drugi w ogóle nie brał udziału w zabezpieczaniu wizyty Lecha Kaczyńskiego z 10 kwietnia 2010 roku. Aleksandrowicz nie chciał komentować ustaleń ABW, ale nie krył zdziwienia ich formą. Jak przyznał, BOR przekazało wojskowej prokuraturze okręgowej dokładne informacje na temat personaliów funkcjonariuszy pracujących 10 kwietnia 2010 r. zarówno na lotnisku, jak i w Katyniu.
Sprawą zdziwiony jest Bogdan Święczkowski, były szef ABW. Jak przyznaje, jeśli funkcjonariusze wykonują pracę operacyjną, wówczas nie ujawnia się ich danych, ale wtedy służby posługują się kryptonimami lub fałszywymi danymi personalnymi, a nie pseudonimami. Na wniosek prokuratury te informacje są oczywiście uszczegółowiane. Ocenia, że być może treść informacji ABW jest związana z zamieszaniem, jakie powstało wokół kwestii obecności lub nieobecności funkcjonariuszy BOR na płycie lotniska. - Być może chodziło o to, by tak do końca nie ujawnić, kto był na lotnisku i co robił. Wówczas najwygodniej jest stwierdzić, że funkcjonariusze byli, ale nie można mówić o tym, jakie zadania wykonywali - dodał.

środa, 11 maja 2011

ZAMACH - Polska między historią a geopolityką - JAK DŁUGO JESZCZE ??

POLSKO <> 30 lat temu, 13 maja 1981 roku, na oczach całego świata z sowieckiej inspiracji wynajęty morderca chciał zabić Jana Pawła II. I wtedy nastąpił cud - Ojciec Święty ocalał, chociaż został bardzo ciężko ranny. Pamiętam, jak wtedy głęboko modliłem się o Jego życie i zdrowie. Obiecywałem i przysięgałem sobie, że się zmienię, że się poprawię, jeżeli Papież przeżyje. I wtedy nastąpił jeszcze jeden cud Jana Pawła II - to on zmienił moje dotychczasowe grzeszne życie, to on wpływał na moje trudne wybory, jakie sam z sobą toczyłem w swoim sumieniu i w sercu.
Istnieją przesłanki, które pozwalają przypuszczać, iż od samego początku, od 16 października 1978, Jan Paweł II zdawał sobie sprawę z możliwości zamachu na swoje życie. Zamordowanie Jana Pawła II według planów Moskwy miało nie tylko zmienić losy świata i powstrzymać proces dziejowy, tak aby nigdy nie "odnowiło się oblicze ziemi". Mord na Janie Pawle II miał być też ostrzeżeniem dla Zachodu, dla Kościoła w szczególności: nie próbujcie eksperymentów z Rosją, nie z Polakami! Nie chodziło o zwyczajne wyeliminowanie Ojca Świętego gdzieś po kryjomu, skrytobójczo. Śmierć polskiego Papieża miał zobaczyć cały świat, tak aby odczuć zgrozę i przestraszyć się imperium zła. Takiego zamachu nigdy wcześniej nie było na żadnego papieża w historii. Polski Papież przelał krew w imię wartości najwyższych: w imię wiary, w imię wolności, w imię prawdy, a także w imię swojej Ojczyzny. Był gotów za te wartości poświęcić swoje życie i tylko prawdziwy cud jego życie wtedy uratował! Jakich jeszcze potrzeba dowodów jego świętości?
Papież miał zginąć, bo tak zaplanowali na Kremlu przywódcy imperium zła. Decyzja o zamordowaniu Jana Pawła II zapadła w Moskwie po jego pielgrzymce do Polski w czerwcu 1979 roku. Już 13 listopada 1979 r. KGB otrzymało do wykonania uchwałę Biura Politycznego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego do działań przeciwko Janowi Pawłowi II z "(...) Wykorzystaniem wszystkich niezbędnych dostępnych możliwości, by zapobiec nowemu kierunkowi w polityce, zapoczątkowanemu przez polskiego papieża, a w razie konieczności sięgnąć po środki wykraczające poza dezinformację i dyskredytację". Breżniew, Andropow, Czernienko, Susłow, Ustinow i inni przywódcy imperium zła uznali, że Jan Paweł II musi zginąć, jest bowiem "(...)

POLSKA POTRZEBUJE MĄDRYCH I PRAWYCH POLITYKÓW - Jak co miesiąc świątynia ta zgromadziła wczoraj wieczorem rzesze wiernych na Mszy św. w intencji wszystkich, którzy zginęli w ubiegłym roku w drodze na uroczystości rocznicowe do Katynia. Modlitwę transmitowały Telewizja Trwam i Radio Maryja. art. autora Małgorzata Pabis

Polska potrzebuje dziś ludzi mądrych, prawych i świętych, podkreślał wczoraj, w 13 miesięcy po katastrofie smoleńskiej, ks. kanonik Bogdan Bartołd, proboszcz bazyliki archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie 
 W homilii ks. kanonik Bogdan Bartołd nawiązał do niedawnej beatyfikacji Jana Pawła II i przypomniał licznie zebranym na Mszy św., że Papież Polak uczył nas szacunku do każdego człowieka, uczył, że nikogo nie wolno krzywdzić i nikim pogardzać, gdyż każdy posiada godność, jaką otrzymał od Boga. - Chciał nam powiedzieć, że miłość miłosierna może uczynić więcej niż złość i nienawiść. Uczył nas, że warto być prawym i szlachetnym oraz dobrym dla innych - mówił proboszcz warszawskiej bazyliki archikatedralnej. Zwrócił też uwagę, że każdy z nas powinien pozostawić po sobie jak najwięcej dobra. W tym kontekście przypomniał tych, którzy 10 kwietnia 2010 roku zginęli pod Katyniem. - Chcemy pamiętać dobro, które po sobie pozostawili, i będziemy je pamiętali - zaznaczył ks. kanonik Bartołd.
Ksiądz proboszcz wyznał, że czasem ludzie pytają go, dlaczego w bazylice gromadzą się ludzie na modlitwie w intencji tych, co polegli ponad rok temu. - Mamy wewnętrzną potrzebę. Jest w nas wewnętrzna troska o to, by wokół nas było coraz więcej dobra i piękna, by modlić się za tych, którzy odeszli w tak nagły i niespodziewany sposób - wyjaśniał. Kaznodzieja przypomniał także słowa Prymasa Tysiąclecia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, który mówił, że los naszego Narodu zależy od poszczególnych ludzi, od tego, co dzieje się w sercu każdego człowieka. Dlatego, jak podkreślił ks. Bartołd, Polska potrzebuje dziś ludzi mądrych, prawych i świętych. Homilię zakończył modlitwą do Pana Boga, byśmy kiedyś, na końcu życia połączyli się w Niebie z tymi, którzy zginęli i w Katyniu, i w Smoleńsku. 
W czasie Mszy św. w bazylice archikatedralnej w Warszawie modliło się wielu kapłanów, rodziny tragicznie zmarłych w katastrofie pod Smoleńskiem oraz licznie zebrani warszawiacy. Obecny był prezes PiS Jarosław Kaczyński. Ci, którzy nie zmieścili się w wypełnionej po brzegi świątyni, stali z biało-czerwonymi flagami przed nią. Wszystkim uczestnikom tej niezwykłej modlitwy na zakończenie Eucharystii podziękował ksiądz proboszcz. Zapewnił, że dzięki mediom z zebranymi w bazylice św. Jana w Warszawie modlili się nie tylko ludzie z różnych stron Polski, ale także z Kanady, USA i Australii. - Ostatnio coraz częściej słyszę pytanie, co dalej będzie z naszą modlitwą. Chcę powiedzieć krótko, po żołniersku - do końca 2011 roku każdego 10. dnia miesiąca o godz. 19.00 będziemy tu modlić się za tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem - zapewnił. 
Po tych słowach w świątyni rozległy się gromkie brawa, a po końcowym błogosławieństwie wierni odśpiewali pieśń "Boże, coś Polskę" ze słowami "Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie". Wielu wzniosło w górę prawe dłonie z palcami złożonymi na kształt litery "V". Po Eucharystii uczestnicy modlitwy udali się przed Pałac Prezydencki, by złożyć tam kwiaty.

  SAMOLOT TU  154 W TAKIM STANIE ODLECIAŁ Z 

WARSZAWY.

      A TAK WYLĄDOWAŁ W SMOLEŃSKU W KRAJU 

PRZYJACIÓŁ NASZYCH WODZÓW.